Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na słodko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

Ciasteczka z musli owocowym





Przepis moje dziecko dostało od koleżanki, bo chciało upiec mi na Dzień Mamy ciasteczka. Były tak smaczne, że zagościły u nas stałe.
Są proste i przepyszne. Do szybkiego zrobienia w zimne i ciemne listopadowe popołudnie. Nic dodać nic ująć. Ciasteczka z musli.

SKŁADNIKI
30 dag mąki pszennej 
20 dag masła
170 g cukru
2 jajka
3 garści musli (ja używam musli owocowego Rosen Garten)
torebka cukru waniliowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Utrzeć miękkie masło z cukrem i cukrem waniliowym - ja robię to w mikserze. Stale ucierając dodawać po jednym jajku, następnie partiami dosypywać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Następnie ciasto wymieszać z musli.
Nakładać na blachę za pomocą małej łyżeczki zostawiając odstępy, bo ciasteczka urosną. Piec na środkowym poziomie piekarnika w temp. 170 st. C ok. 20-25 minut, albo do zrumienienia się.





sobota, 28 czerwca 2014

Truskawkowe hieroglify




Po raz pierwszy od paru lat postanowiłam wykorzystać sezon truskawkowy. W przypadku truskawek można zaobserwować u mnie pewien paradoks. Lubię je, ale bardzo często nie mam na nie ochoty... W tym roku postanowiłam jednak przełamać moc przyzwyczajenia i przyrządzić je na parę - dość banalnych przyznajmy - sposobów. Oczywiście nieśmiertelne truskawki ze śmietaną i cukrem, następnie makaron z truskawkami i śmietaną i w końcu ciasto. W tak zwanym międzyczasie po latach małżeństwa dowiedziałam się, że mój mąż jako jedyny w naszej rodzinie lubi dżem truskawkowy! Tutaj wykazałam się pewną "inwencją" twórczą i do owoców dodałam miętę. Do pierwszej partii świeżą, ale była w ogóle niewyczuwalna, więc do drugiej partii dżemów dodałam miętę suszoną, która dała bardziej zdecydowany smak.
Do ciasta wykorzystałam przepis na ciasto ze śliwkami (link tutaj), w ramach "szaleństw" w kuchni dodałam do niego jeszcze startą skórkę z całej cytryny. Co oczywiste zamiast śliwek na wierzchu wylądowały truskawki. Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie wybrałam owoców jednakowej wielkości i nie pokroiłam ich na zbliżone kawałki. W efekcie te najmniejsze mocno się skurczyły przybierając ciekawy kształt, a ogólny wygląd ciasta moje dziecko podsumowało "hieroglify". I tak zostało... :)
Obawiałam się, że truskawki puszczą podczas pieczenia dużo soku i ciasto namięknie. Moje obawy okazały się bezpodstawne, a ciasto z truskawkami jest równie smaczne jak ze śliwkami.





piątek, 29 listopada 2013

Na poprawę nastroju - ciasto bananowo-kokosowe




Zamieniam się powoli w małą cukiernię. Moja rodzina już nie wyobraża sobie weekendu bez domowego ciasta. Od pewnego czasu każdy mój piątek wygląda tak samo: wracam z pracy i z kubkiem gorącej herbaty o aromacie grapefruita zaczynam wertować książki kucharskie w poszukiwaniu kolejnego przepisu. I tak przypomniałam sobie o książce, którą dostałam w prezencie ponad dwadzieścia lata temu podczas mojego pobytu w Niemczech. Przy okazji poćwiczyłam język...
Znalazłam w niej przepis na ciasto bananowo-kokosowe. Przepis jest prosty i nie wymaga skomplikowanych składników, których musiałabym szukać po całym mieście.
Ciekawe w tym cieście jest to, że im jest starsze tym staje się smaczniejsze. Po upieczeniu było przeciętne, absolutnie nas nie zachwyciło, takie sobie zwyczajne ciasto. Ale po paru dniach (no tak, na tyle nam nie smakowało, że w przeciwieństwie do poprzednich moich wypieków bardzo powoli znikało z formy) nabrało smaku i aromatu,  więc być może taka jego uroda - musi poleżeć, dojrzeć. Prawie jak piernik... ;)
Przepis pochodzi z książki "Von Meisterkochen auf Gas gekochte Meisterwerke" przetłumaczonej na niemiecki z węgierskiego.W oryginalne ciasto powinno być upieczone w formie wieńcowej, ale nie posiadam takowej, więc wykorzystałam formę na babkę z kominkiem.

SKŁADNIKI
250 g masła
150 g cukru pudru
odrobina soli
3 jajka
70 g wiórków kokosowych
1 cytryna
trochę imbiru
2 banany
łyżka rumu (nie miałam, dodałam więc łyżkę nalewki jałowcowej własnej roboty)
250 g mąki
20 g proszku do pieczenia
LUKIER
100 g proszku do pieczenia
2 łyżki soku z cytryny

Oddzielić żółta od białek. Rozgnieść banany, białka ubyć na sztywną pianę.
Utrzeć masło z cukrem pudrem, posolić i nadal ucierając dodać żółtka, wiórki kokosowe, trochę startej skórki z cytryny i soku z cytryny oraz imbir (trudno mi określić ile było tego mojego "trochę").  Następnie dodawać na zmianę mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i ubite białka. Na koniec wmieszać do ciasta rozgniecione banany.
Formę natłuścić i wysypać bułką tartą. Piekłam ciasto na środkowym poziomie piekarnika w temperaturze 180 st. C przez ok. 50 minut.
 Rozmieszać sok z cytryny z cukrem pudrem i polać nim ciasto. Ja ten krok pominęłam, bo za lukrem nie przepadam.
Smacznego - po 2-3 dniach :)




niedziela, 17 listopada 2013

Pożegnanie jesieni - placek ze śliwkami





Wiem, że już po śliwkach, ale ciasto jest równie dobre z jabłkami czy z innymi owocami. Chociaż ze śliwkami najlepsze...
Piekłam je pewnego pięknego jesiennego dnia z moją mamą i posłuszna jej wskazówkom ucierałam, ucierałam, ucierałam... ręcznie. Okazało się, że to wcale nie taka prosta sprawa, ręka mdlała mi już po paru ruchach, a moja mama jak zabrała się za ucieranie to aż wióry leciały! Nawet do głowy jej nie przyszło wyciągnąć mikser. Odgrażałam się, że jak będę robiła to ciasto w domu to na pewno z pomocą elektrycznej maszynerii. I co? Jak przyszło co do czego to znowu ucierałam, ucierałam, ucierałam... Sama nie wiem dlaczego :)
Przepis przyjechał do nas ze Szwecji od mojej ciotki. Nie jest skomplikowany, a ciasto najlepsze jest jeszcze ciepłe. Forma wystarcza dla pięciu osób na jakieś dwie godziny. Ale warto się trochę napracować, nieco pobrudzić śliwkami i poćwiczyć mięśnie (obu rąk, przy założeniu, że tak jak ja, uciera się na zmianę raz prawą raz lewą ręką...). Placek przypomina trochę biszkopt trochę gruby naleśnik. Mimo braku proszku do pieczenia lekko wyrasta a owoce się w niego apetycznie zapadają. Oj, już mi ślinka cieknie.

SKŁADNIKI
15 dag mąki pszennej
15 dag miękkiego masła
15 dag cukru wymieszanego z 2-3 łyżeczkami cukru waniliowego
3 jajka
ok 70-80 dag śliwek pozbawionych pestek
cukier puder

Masło utrzeć w makutrze na puszystą masę, stopniowo dodawać mąkę i ucierać do uzyskania gładkiej konsystencji. Jajka utrzeć z cukrem i dokładnie wymieszać z masą maślano-mączną.
Blachę wysmarować masłem i posypać bułką tartą (lub wyłożyć papierem do pieczenia), wyłożyć ciasto. Połówki śliwek ułożyć gęsto na cieście.
Piec na środkowym poziomie piekarnika ok 40 minut w temperaturze 180 st. C. Po wyjęciu z piekarnika, jeszcze ciepłe posypać cukrem pudrem.







wtorek, 25 czerwca 2013

Ciasto z masą serową i galaretką z rabarbaru - opis wpadek



Robiąc to ciasto, a w zasadzie wariację na temat sernika, pomyślałam sobie, że opiszę kolejne wpadki, jakie zaliczyłam przy jego przygotowywaniu. Niektórych wiem jak uniknąć, innych niestety nie. Z pewnością i na nie są odpowiednie sposoby, ale niestety - póki co - moja dość skromna wiedza nie pozwala mi się z nimi uporać. Być może ktoś z Was, mam nadzieję czytających ten wpis, mógłby udzielić mi paru rad? Byłabym wdzięczna. Bo ciasto jest naprawdę pyszne, tyle że wygląd pozostawia nieco do życzenia.

Do rzeczy, więc :)
1. Gdy miałam już przygotowane ciasto, okazało się, że nie wiadomo kiedy skończył mi się papier do pieczenia. Użyłam w związku z tym dobrze natłuszczonej folii aluminiowej, ale nie do końca spełniła swoje zadanie. Co prawda ciasto od niej odchodzi, ale tylko niewielkie kawałki. Gdybym chciała odkleić całe ciasto, byłoby to chyba niewykonalne. Poza tym folia nie jest najzdrowsza...
2. Na spód upiekłam biszkopt. Pięknie wyrósł, a następnie... się skurczył, odchodząc nieco od brzegów formy. W tę przerwę wpłynęła następnie masa serowa. W zasadzie nic się nie stało, ale co zrobić, żeby biszkopt się nie skurczył?
3. Zgodnie z przepisem, według którego przygotowałam masę, ser z żółtkami, cukrem i żelatyną wstawiłam do lodówki na pół godziny. Po tym czasie dodałam ubite na sztywno białka i bitą śmietanę. I... w masie powstały grudki, bo zaczęła się już ścinać i naruszyłam jej strukturę. Skojarzyło mi się to z robieniem sorbetu. Lekko zamrozić, rozmieszać, znowu zamrozić, rozmieszać, itd. Następnym razem od razu połączę wszystkie składniki unikając mieszania podczas tężenia. Poza tym, niestety masa nie ścięła się na "fest", mimo że dodałam taką ilość żelatyny, jaka była podana w przepisie. I tu absolutnie nie wiem dlaczego :(
4. Galaretka z kompotu z rabarbaru. Tutaj problem w tym, że nie jest klarowna, przezroczysta. Kompot sam z siebie, mimo że przelewałam go trzykrotnie przez sitko, nie był klarowny. Galaretka smakuje naturalnie bez zarzutu, ale gdyby była bardziej przezroczysta widać by było włókna rabarbaru rozłożone "artystycznie" na masie serowej. Czy jest jakiś sposób na zapewnienie galaretce klarowności i przejrzystości?

Mimo tylu przeciwności losu, ciasto wymyślone podczas niemal bezsennej nocy, wyszło bardzo smaczne. Połączenie biszkoptu, delikatnej masy serowej i galaretki o lekkim posmaku cynamonu, a w tle lekka kwaskowość rabarbaru. Daruję mu nawet niekoniecznie doskonały wygląd... Nie byłam do końca pewna co wyjdzie z mojego pomysłu, więc z lekkim drżeniem serca dawałam latorośli pierwszy kawałek. Usłyszałam tyle zachwytów, że aż mi się ciepło zrobiło na sercu :) W końcu nie gotujemy tylko dla siebie, tym co przygotowaliśmy chcielibyśmy dzielić się z najbliższymi. A jak jeszcze im tak smakuje to zapomina się o kilku godzinach w kuchni. No niestety, ciasto jest praco- i czasochłonne. I zostaje po nim mnóstwo zmywania :( I niekoniecznie można tą pracą podzielić się ze zmywarką.

Z przyjemnością jednak podzielę się tym przepisem.

SKŁADNIKI
biszkopt
4 jajka
100 g cukru
1 łyżka cukru waniliowego
4 łyżki zimnej wody
100 g mąki pszennej
25 g mąki ziemniaczanej
masa serowa
2 jajka
120 g cukru
opakowanie cukru waniliowego
sok z połowy cytryny
ok 330 g twarożku śmietankowego
200 g śmietany kremówki
8 łyżeczek żelatyny
galaretka
1 kg rabarbaru, po obraniu i pokrojeniu
ok 2,5 litra wody
2 laski cynamonu
brązowy cukier
8 łyżeczek żelatyny

Ugotować kompot z rabarbaru. Do zimnej wody włożyć obrany i umyty rabarbar pokrojony na dość duże kawałki, dodać laski cynamonu i cukier do smaku. Tuż przed zagotowaniem wyjąć kilka kawałków rabarbaru - powinny być już miękkie. Posłużą do udekorowanie masy serowej. Gotować ok 1 godziny, aż kompot nabierze smaku. Odstawić.
Piekarnik nagrzać do temperatury 220 st. C. Oddzielić żółta od białek. Żółtka utrzeć na pianę z cukrem, cukrem waniliowym i 4 łyżkami wody. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie połączyć z żółtkami. Następnie delikatnie wmieszać oba rodzaje mąki. Przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenie tortownicy. Moja ma średnicę 24 cm i okazała się nieco za mała na taką ilość ciasta. Niestety, nie zużyłam całego. Piec ok. 10 minut, wystudzić. I zrobić coś, żeby się nie skurczyło ;)
Na masę serową: rozpuścić w wodzie 6 łyżeczek żelatyny. Utrzeć 2 żółtka z cukrem i cukrem waniliowym, następnie dodać ser, sok z cytryny, dokładnie wymieszać i dodać żelatynę. Wstawić do lodówki na pół godziny. Białka i śmietanę ubić na sztywną pianę, po pół godzinie dodać do tężejącej masy. Rozłożyć ją na biszkopcie i wstawić do lodówki na godzinę. Tyle przepis pierwotny. Jak pisałam wyżej przy mieszaniu masy z białkami i śmietaną powstały w niej grudki. Wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem będzie od razu przygotować całą masę i wyłożyć ją na ciasto, żeby odpowiednio stężała.
Bardzo dokładnie odcedzić kompot z rabarbaru. Rozpuścić 8 łyżeczek żelatyny w wodzie. Na moją galaretkę użyłam 800 ml kompotu. Po odcedzeniu płyn zagotować, wlać żelatynę, dokładnie wymieszać i zostawić do przestygnięcia, od czasu do czasu mieszając.
Kawałki wcześniej odłożonego rabarbaru podzielić delikatnie na cienkie włókna i rozłożyć na stężałej masie serowej. Wylać na nią przestudzony kompot z rabarbaru. Chłodzić w lodówce kilka godzin.
Ufff - koniec. Teraz można przystąpić do konsumpcji, która rekompensuje ten wysiłek :)
Smacznego.





wtorek, 14 maja 2013

Afrykańskie mufinki cytrynowe























No i stało się.Od czerwca nie mam pracy, moja (jeszcze) firma chyli się ku upadkowi i zwalnia pracowników. Czując co się święci już od pewnego czasu szukam nowej pracy, ale przez cztery miesiące byłam słownie! na jednym spotkaniu. Makabra. Sama nie wiem co z tym fantem zrobić. Jestem już w takim wieku, że upływ czasu ma pewne znaczenie i coraz bardziej mnie to niepokoi. Człowiekowi zazwyczaj wydaje się, że to co najgorsze go nie spotka. A jednak. Jak na razie nie mam pomysłu co zrobię, jak do wyczerpania "zapasów" nie znajdę zatrudnienia. Na razie od wczoraj do końca czerwca jestem na urlopie i żeby nie myśleć o zaistniałej sytuacji:
1. posiałam nie posiane do tej pory zioła
2. posprzątałam na balkonie
3. doszorowałam kuchenkę (nie znoszę jej myć i jak w końcu się za to zabieram to trochę czasu to zajmuje...)
4. byłam dwa razy z psem na spacerze
5. upiekłam mufinki

W ramach doskonalenia języka angielskiego kupiłam sobie jakiś czas temu książkę "Tastes of Africa" Justice Kamanga i zakochałam się w niej. Po rybie i mięsie przyszła kolej na deser. Wybrałam mufinki, bo lubię je piec, a poza tym przepis nie jest skomplikowany, a co ważne nie zawiera żadnych wymyślnych składników (oprócz paru przepisów na mięso strusie - trudne, ale możliwe do dostania - jest parę receptur na mięso... lwa. Nie wiedziałam, że jest jadalne).
Ciasto po upieczeniu jest dziwne, trochę gumiaste, jakby nie było do końca upieczone, chociaż jest. Być może jest to wynikiem dodatku dużej ilości mielonych migdałów (w zasadzie to można by uznać je za mąkę migdałową...). Ciasteczka są słodkie, z mocnym aromatem cytrynowym.

SKŁADNIKI (podaję miary oryginalne pochodzące z książki)
170 g masła
1 filiżanka (250 ml) zmielonych migdałów
skórka starta z jednej cytryny
1 1/3 filiżanki (330 ml) białego cukru
1/3 filiżanki (80 ml) mąki
5 białek

Piekarnik nagrzać do temperatury 180 st. C. Formę na mufinki natłuścić i posypać mąką. Można użyć też papierowych foremek, co w moim przypadku byłoby lepszym pomysłem. Mam formę teflonową i wydawało  mi się, że przy dobrym natłuszczeniu ciasteczka po upieczeniu spokojnie wyjmę. Nic z tych rzeczy, musiałam je "wydłubywać". Powinnam sprawić sobie formę silikonową.
Masło stopić. Mąkę i cukier przesiać do dużej miski, dodać zmielone migdały, skórkę startą z cytryny. Całość wymieszać z roztopionym masłem. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do ciasta. Masę nakładać do formy do połowy wysokości i piec ok. 15 minut. Zgodnie z przepisem ilość ciasta wystarcza na 12 mufinek. Mnie wyszło nieco więcej. Ponadto po podanym czasie ciastka były surowe, musiałam je piec ok. pół godziny.




sobota, 6 kwietnia 2013

Zaklinanie wiosny - racuszki ze śmietaną i malinami




W sezonie letnim, gdy jest dużo świeżych malin, dość często jemy takie racuszki. Na śniadanie, obiad lub kolację - jak mamy ochotę.
W śnieżny i zimny weekend kwietniowy postanowiliśmy zaprosić lato do naszej kuchni i jedliśmy kolorowe, słodkie placuszki z owocami - co prawda mrożonymi, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało. Poza tym mrożone owoce mają jedną przewagę nad świeżymi. Rozmrażając się puszczają sok i można nim dodatkowo polać racuszki. Mmmm, pycha.
Na poprawę nastroju w sam raz.

SKŁADNIKI (ciasto wg pięciu przemian: k - kwaśne, g - gorzkie, s - słodkie, o - ostre, sn - słone)
k 30 dag mąki pszennej
k niecała łyżeczka proszku do pieczenia
k niecałe dwie łyżeczki sody 
g szczypta kurkumy
s 2 jajka
s 1,5 łyżki cukru (ja używam brązowego)
o szczypta pieprzu
sn odrobina soli
k 250 ml maślanki
g szczypta kurkumy
s ok 6 dag roztopionego i przestudzonego masła
s śmietana
s maliny 
s syrop klonowy lub cukier brązowy

Do miski przesiać mąkę, dodać proszek do pieczenia, sodę, kurkumę, cukier i roztrzepane jajka. Wymieszać. "Ciasto" będzie grudkowate. Następnie dodać dosłownie szczyptę pieprzu (dla zachowania ciągłości smaków), odrobinę soli i maślankę. Wymieszać i na koniec dodać masło.
Smażyć na niewielkiej ilości tłuszczu cienkie placuszki - urosną dzięki proszkowi do pieczenia. Podawać ze śmietaną, polane syropem klonowym i udekorowane owocami.
Smacznego :)



niedziela, 17 marca 2013

Babka marmurkowa z kakaem





Dochodzę do perfekcji w pieczeniu ciast. Kiedyś się ich bałam, piekłam je za długo, bo byłam przekonana, że są jeszcze surowe albo obawiałam się bardziej skomplikowanych czynności (tak je wtedy odbierałam), jak na przykład przygotowywanie mas z żelatyną.
Teraz mam inny problem. Gdy piekę jakieś ciasto po raz pierwszy wydaje mi się, że będzie niepowtarzalne, przepyszne, po prostu doskonałe. Tak było tym razem. Pierwszy raz piekłam ciasto marmurkowe (no tak, mieszanie dwóch rodzajów ciasta też należało do przerażających czynności...) i wyobrażałam sobie... właściwie nie wiem co. Ale na pewno nie to, że będzie smakowało jak wiele innych ciast upieczonych wcześniej. Może trudno w to uwierzyć, bo wyszło puszyste i naprawdę smaczne, ale ja byłam rozczarowana. Może jak zwykle zawiesiłam poprzeczkę za wysoko :)

SKŁADNIKI
150 g masła
250 ml cukru
3 żółtka i 3 białka
300 ml mąki pszennej
łyżeczka proszku do pieczenia
100 ml śmietany lub mleka
1 1/2 łyżki kakao
łyżeczka cukru waniliowego

Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę. Dodawać po jednym żółtku i mieszać aż połączą się z tłuszczem. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i dodawać do masy na zmianę z mlekiem lub śmietaną. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie dodać do masy.
Przełożyć ok. 1/3 ciasta do drugiej miski, dodać kakao i cukier waniliowy i dokładnie wymieszać.
Karbowaną formę do pieczenia babki (z dziurą) - wg przepisu o pojemności ok. 2 l - natłuścić i posypać bułką tartą. Teraz dokładnie cytuję: "wlej trochę jasnego ciasta na spód formy do pieczenia. Obracając formę, przeciągnij po cieście trzonkiem łyżki. Przykryj połową brązowego ciasta. Ponownie przeciągnij trzonkiem łyżki. W ten sposób wlewaj naprzemiennie jasne i ciemne ciasto." W moim przypadku ciasta wystarczyło na jedną jasną warstwę, na niej warstwę z kakaem i drugą jasną warstwę. Najwyraźniej moja forma miała więcej jak 2 l pojemności... ;) Poza tym absolutnie nie mogło być o "nalewaniu" ciasta, było to raczej żmudne nakładanie łyżką...
Ciasto piec na dolnym poziomie piekarnika w temperaturze 175 st. C przez ok. 50 minut.
Zostawić w formie na kilka minut, następnie ciasto wyjąć, położyć na kratce do pieczenia, przykryć formą  i zostawić do ostygnięcia.
Przepis pochodzi z książki "Encyklopedia wypieków i pieczenia"  Birgitty Rasmusson.









niedziela, 10 marca 2013

Jabłecznik szwajcarski





Znalazłam w szafce zapomniany słoik uduszonych jabłek, wciśnięty między puste butelki po soku z czarnej porzeczki. Stwierdziłam, że czas najwyższy go w końcu zużyć, bo jeszcze chwila i będzie nadawał się jedynie "ad kosz".
Rzadko robię szarlotkę, więc przekopałam się przez książki kucharskie i znalazłam przepis na ten jabłecznik.  Przygotowałam wszystko zgodnie z recepturą, jedynie tarte jabłka zamieniłam na mój mus. I tu mała dygresja. Czasami przepisy powinny zawierać dodatkowe uwagi, dotyczące tego, co może wykonawcę zaskoczyć, czym nie powinien się przejmować, itd. Okazało się bowiem, że sporym wyzwaniem było ułożenie jabłek na warstwie orzechów, a już szczytem umiejętności musiałam wykazać się nakładając na miękkie owoce dość zwarte ciasto. Po wyjęciu z formy masa z orzechów była bardzo wilgotna, nieco po bokach się "rozjechała" i byłam przekonana, że ciasto do niczego się nie nadaje. Nieprawda - po wystygnięciu masa nieco stężała. Nie była co prawda bardzo stabilna, jednak na tyle, że mogłam kawałki ciasta w stanie nienaruszonym przetransportować do pracy zawinięte w folię aluminiową.
Ciasto jest pyszne. Słodkie orzechy i lekko kwaskowate jabłka. Każda warstwa ma inną strukturę, od chrupiącej, przez miękką do puszystej.

SKŁADNIKI
100 g posiekanych orzechów laskowych
4 łyżki cukru
50 g rodzynek i 50 g koryntek
3 łyżki rumu - zastąpiłam... żubrówką :)
50 g bułki tartej
750 g kwaskowatych jabłek - u mnie mus z jabłek
skórka starta z jednej cytryny
łyżeczka cynamonu
szczypta zmielonych goździków, kardamonu, imbiru
100 g miękkiego masła
75 g cukru
2 jajka
2 łyżki cukru waniliowego
100 g mąki pszennej
50 g mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Orzechy wymieszać z 4 łyżkami cukru. Tortownicę o średnicy 28 cm wyłożyć folią aluminiową, natłuścić dno i wysypać na nie orzechy.
Rodzynki umyć gorącą wodą, zalać alkoholem.
Jabłka obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach, wymieszać z bułką tartą, przyprawami, rodzynkami. Nałożyć na orzechy.
Masło utrzeć z cukrem, cukrem waniliowym i jajkami na pianę. Dodać do masy oba rodzaje mąki połączone z proszkiem do pieczenia. Dokładnie wymieszać i wyłożyć na warstwę jabłek.
Piec godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 st. C. Pozostawić w formie, żeby nieco przestygło, a potem wyjąć ciasto z formy odwracając ją do góry dnem. Zdjąć folię.

Przepis pochodzi z książki "Ciasta i torty" pod redakcją Anenette Wolter.