Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Ryba w sosie pomidorowym z oliwkami




Przepis pochodzi z książki "Taste of Africa" i zgodnie z nim powinnam użyć ryby o nazwie "kingklip". Niestety w żadnym słowniku nie znalazłam tłumaczenia, ale dzięki Bogu w przepisie znalazła się również uwaga "lub inna ryba o zwartym mięsie". Ja wykorzystałam tołpygę. Ma co prawda sporo ości, ale są one duże lub nawet bardzo duże i ich wyłuskanie podczas jedzenia nie stanowi większego problemu.
Sos z pomidorów z oliwkami i białym winem bardziej przypomina kuchnię śródziemnomorską niż afrykańską. Być może dlatego tak nam smakowało ;)

SKŁADNIKI
2 łyżki oleju roślinnego
cebula
5 dojrzałych pomidorów
200 g grzybów (ja użyłam pieczarek)
1/2 filiżanki białego wina
1 1/2 filiżanki rybiego lub roślinnego tłuszczu
100 g zielonych oliwek
6 steków "kingklip" lub innej ryby o białym, zwartym mięsie
4 łyżki masła

Cebulę i pomidory drobno posiekać, pieczarki pokroić, oliwki przepołowić.
Rybę umyć, osuszyć, posolić.
Cebulę zeszklić na oleju, dodać pomidory i dusić ok. 5 minut. Dodać grzyby, wino, rybi lub roślinny tłuszcz i gotować ok. 10 minut bez przykrycia. Na koniec dodać oliwki, doprawić do smaku solą i pieprzem, zdjąć garnek z ognia.
Na patelni rozpuścić masło i usmażyć rybę z obu stron na złoty kolor. Dodać do sosu, lekko wymieszać.
Ja podałam do ryby salsę z czerwonej cebuli, pomidorów, ogórka, awokado i jogurtu greckiego.


niedziela, 24 marca 2013

Zielono mi, czyli ryba w sosie koperkowym




Rzadko jemy ryby. Od czasu do czasu sobie o nich przypominam, ku "rozpaczy" mojego męża, który ryb się boi ;) A dokładnie tkwiących w nich ości.
U mnie w domu dość często jadło się ryby. Mój dziadek był zapalonym wędkarzem, miał na Mazurach własną łódkę i jak jechaliśmy na wakacje, ja i babcia spędzałyśmy dni na brzegu, a mój dziadek na środku jeziora łowił ryby. Jak wracał, siadał na schodkach wynajmowanego przez nas domku i - otoczony wianuszkiem wiejskich kotów - czyścił i patroszył złowione ryby. Potem babcia smażyła je na maśle. Najbardziej smakowały mi chrupiące płetwy i ogon. Pamiętam też wizyty w wędzarni, do której dziadek zawoził złowione węgorze.
Lubię ryby i od czasu do czasu zmuszam mojego męża do ich jedzenia. Akurat mrożone filety z karmazyna, które ostatnio przygotowałam, miały bardzo niewiele ości, więc spotkały się z aprobatą ślubnego ;) Zjadł dwa, polane sosem koperkowym.

SKŁADNIKI
500 g mrożonych filetów karmazyna
sól, pieprz, sok z cytryny
panierka - mąka, 2 jajka, bułka tarta
SOS
ok. 10 g masła
ok. 10 g mąki pszennej
ok. 1/3 - 1/2 litra mleka
sól, pieprz
2 łyżki śmietany
kilka kropel soku z cytryny
2-3 łyżeczki drobno pokrojonego koperku

Rybę lekko rozmrozić, oszuszyć, posolić, oprószyć pieprzem i skropić sokiem z cytryny. Na patelni rozgrzać  olej. Rybę obtoczyć w mące, w jajku i bułce tartej i usmażyć na złoty kolor.
Gdy ryba się smaży przygotować sos. W rondelku rozpuścić masło, wsypać mąkę, dokładnie wymieszać. Chwilę pogotować a następnie partiami dolewać mleko - każdą kolejną porcję dopiero wtedy, gdy sos zgęstnieje. Dodać śmietanę, posolić, lekko popieprzyć i wkropić sok z cytryny. Na koniec wsypać koperek i jeszcze chwilę gotować, aby sos przeszedł jego smakiem. Gęstość sosu zależy od tego, jak długo go gotujemy. Mój był niestety nieco za gęsty :(
Rybę wyłożyć na talerz i polać sosem.